
Jeden deweloper, letni miesiąc, 1 200 wejść na stronę. 78 rozmów, 16 leadów i tylko 4 osoby realnie zainteresowane zakupem. To nie jest zły wynik, to jest rzeczywistość rynku. Pytanie brzmi: ile z tych szans przepada, zanim ktokolwiek zdąży zareagować?
Przez lata standardem w branży deweloperskiej był formularz kontaktowy. Imię, nazwisko, numer telefonu, adres e-mail i przycisk "Wyślij zapytanie". Proste, znajome, bezpieczne.
Nasz klient też tak działał. Dopracowana graficznie strona inwestycji z planami mieszkań i galerią wizualizacji 3D. Był również formularz. Poza numerem telefonu, jedyny punkt kontaktu między kupującym a biurem sprzedaży.
Problem z formularzem jest jeden, ale fundamentalny: on nic nie robi. Przyjmuje dane i milczy. Klient nie dostaje żadnej odpowiedzi, poza potwierdzeniem wysyłki formularza. Czeka. A handlowiec - jeśli akurat nie jest na urlopie lub nie prowadzi innej rozmowy i trafi na ten lead w odpowiednim czasie - oddzwoni. Czasem następnego dnia. Czasem po weekendzie.
W branży, gdzie decyzje zakupowe dojrzewają tygodniami, a emocje zakupowe (szczególnie w pierwszym kontakcie) są ulotne, każda godzina opóźnienia to realne ryzyko utraty leada.
Kupujący nieruchomość rzadko decyduje impulsywnie. Zwykle to proces rozciągnięty w czasie. Przeglądanie ofert, porównywanie, wracanie na te same strony po kilka razy. I jest jeden moment w tym procesie, który jest wyjątkowo cenny: wieczór.
Kiedy dzieci są już w łóżkach, praca skończona, a w domu wreszcie jest spokój. Twój klient siada z kawą lub lampką wina i zaczyna naprawdę myśleć. Porównuje metraże, patrzy na piętro, kalkuluje ratę kredytu. Jest skupiony, zmotywowany i ma czas. To jeden z najbardziej wartościowych momentów w całym lejku sprzedażowym.
I właśnie wtedy trafia na formularz, który nic nie robi.
Może wypełni, może nie. Może wróci jutro, może nie. Może trafi w tym czasie na stronę konkurencji, gdzie ktoś już odpowiada.
Różnica między formularzem a chatbotem AI jest w tym momencie bardzo prosta: formularz czeka na klienta. Chatbot wychodzi mu naprzeciw.
Przyjrzyjmy się wynikom z jednego miesiąca, czyli okresu wakacyjnego, kiedy ruch na stronie naturalnie spada:
1 200 wejść na stronę inwestycji
78 rozmów z potencjalnymi klientami
16 leadów (dane kontaktowe)
4 osoby realnie zainteresowane zakupem
Teraz wyobraź sobie, że te 78 rozmów prowadzi handlowiec. Przy średnim czasie rozmowy to około 13 godzin pracy. Z czego przynajmniej 9 to pytania w stylu: "Jakie są dostępne metraże?", "Czy jest garaż w cenie?", "Kiedy oddanie?". Pytania, na które odpowiedź zapewne znajdzie na stronie.
Do tego dyżury. Bo klient przegląda oferty wieczorem po pracy, po kolacji, kiedy dzieci są już w łóżkach. Formularz przyjmie zgłoszenie. Ale nic z nim nie zrobi.
Dane z systemu Lantriq pokazują dwa wyraźne piki aktywności klientów na stronach inwestycji: okolice 11:00 i okolice 18:00.
Godzina 11:00 to najprawdopodobniej przerwa w pracy lub chwila między spotkaniami. Klient jest w biurze, nie chce rozmawiać przez telefon, ale chętnie napisze. Potrzebuje szybkiej odpowiedzi, zanim wróci do swoich zadań. Formularz tu nie wystarczy. On nie odpowiada.
Godzina 18:00 to koniec dnia pracy. Pierwsze chwile w domu, droga powrotna. I dokładnie ten moment, w którym większość biur sprzedaży zamyka się lub właśnie zamknęła. Drugi szczyt ruchu przypada więc w momencie, gdy handlowiec już wychodzi.
Jeśli tak wygląda aktywność w zwykłe dni robocze to łatwo wyobrazić sobie, co dzieje się w sobotę, podczas długiego weekendu majowego, między świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem, albo w Wielką Sobotę, gdy praktycznie każdy ma czas usiąść i spokojnie poszukać mieszkania.
W Polsce mamy 14 dni ustawowo wolnych od pracy plus weekendy. To ponad 110 dni w roku, kiedy biura sprzedaży są zamknięte, a ludzie mają czas na poważne decyzje. Formularze czekają. Chatbot pracuje.
Kiedy deweloper chce być dostępny dla klienta, ma w praktyce trzy opcje. Każda wygląda inaczej po wpisaniu do arkusza kalkulacyjnego.
Model 1: Formularz kontaktowy
Koszt narzędzia: 0 zł. Koszt rzeczywisty: trudny do wyliczenia, bo ukryty. Klient wypełnia formularz, czeka, i albo handlowiec zadzwoni następnego dnia, albo lead przepada. Zero kwalifikacji, zero danych, zero obsługi poza godzinami pracy. Dostępność: tylko tyle, ile wynosi cierpliwość klienta.
Model 2: Outsourcowany czat z konsultantem
Realny koszt obsługi czatu przez zewnętrzną firmę dla jednej inwestycji to 2 000–5 000+ zł miesięcznie. Przy założeniu, że konsultanci znają ofertę na tyle dobrze, żeby odpowiadać merytorycznie. Do tego jeden konsultant jest w stanie prawidłowo obsłużyć maksymalnie 3 rozmowy jednocześnie. Jeśli na stronę inwestycji wejdzie 10 osób naraz, część z nich po prostu nie dostanie odpowiedzi na czas. A w święta i długie weekendy koszt obsługi rośnie jeszcze bardziej. Nie jest też dostępny przez całą dobę.
Model 3: Lantriq
Miesięczna obsługa jednej inwestycji to: 499 zł netto, a jej koszt maleje wraz z liczbą inwestycji. Bez limitu równoczesnych rozmów. Dostępny o 11:00, o 18:00, w Wielką Sobotę i w sylwestra. Kwalifikuje leady, odpowiada na pytania, umawia spotkania i w czasie rzeczywistym przesyła dane do CRM. Nie bierze urlopu.
Porównanie jest proste: outsourcowany czat kosztuje 4–10 razy więcej niż Lantriq. Ma limit równoczesności obsługi, wymaga szkolenia ludzi ze znajomości oferty i nie działa 24/7.
Lantriq zna ofertę od pierwszego dnia — bo został na niej wytrenowany.
Wdrożenie Lantriq u tego klienta trwało trochę ponad miesiąc. Nie dlatego, że system jest skomplikowany, ale dlatego, że klient nie posiada CRM. Wszystko musieliśmy zbudować i zintegrować od zera, ręcznie.
Od pierwszego dnia działania chatbota zmieniło się kilka rzeczy naraz.
Dostępność 24/7. Klient, który trafi na stronę o 23:00, nie wypełnia formularza w próżnię. Rozmawia. Dostaje odpowiedzi na pytania o metraże, ceny, terminy, dostępne lokale. Tu i teraz.
Kwalifikacja przed kontaktem. Zanim handlowiec zadzwoni, wie już, czego klient szuka, jaki ma budżet i na jakim etapie decyzji się znajduje. Nie zaczyna od zera.
Skrócenie czasu rozmów. Handlowiec nie tłumaczy po raz siedemdziesiąty, że parking jest w cenie. Rozmawia o tym, co naprawdę zbliża do transakcji.
Dane zamiast przeczuć. Każda rozmowa jest analizowana. Jakie pytania zadają klienci najczęściej? Co ich blokuje? Czego szukają, czego nie ma w ofercie? To gotowy materiał dla działu marketingu i sprzedaży.
Im więcej rozmawiamy z handlowcami w branży nieruchomości, tym wyraźniej widać jedną rzecz: oni nie są problemem. Są ofiarą procesu, który nie był projektowany z myślą o efektywności.
Nikt nie powinien spędzać 9 godzin miesięcznie na pytaniach, na które odpowiedź można zautomatyzować. Nikt nie powinien dyżurować na czacie do 23:00, żeby złapać leada, który i tak nie był gotowy do zakupu. Nikt nie powinien dzwonić "w ciemno", nie wiedząc nic o kliencie poza tym, że wypełnił formularz.
Handlowcy powinni robić to, co potrafią najlepiej: rozmawiać z realnymi klientami i domykać transakcje. Reszta to praca dla narzędzia.
Jeśli Twoja inwestycja działa dziś tylko na formularzu kontaktowym, możesz być pewien jednego: część klientów odpada zanim ktokolwiek zdąży zareagować. Nie dlatego, że nie byli zainteresowani. Dlatego, że nie dostali odpowiedzi wtedy, kiedy jej szukali.
Chatbot AI nie zastępuje handlowca. Sprawia, że handlowiec pracuje mądrzej, z lepiej przygotowanymi klientami, krótszymi rozmowami i wyższą szansą na domknięcie transakcji.
1 200 wejść na stronę to 1 200 okazji, żeby zacząć rozmowę z kupującym. Ile z nich wykorzystujesz?
Najświeższe wpisy o AI, sprzedaży i rynku pierwotnym. Jak technologia zmienia obsługę klienta i pomaga sprzedawać więcej.
Przedstawimy Ci możliwości Asystenta AI
i pomożemy dopasować go do Twoich potrzeb.
ul. Os. Rusa 136 / 10,
61-245 Poznań
NIP: 7822953907
KRS: 0001170193
info@lantriq.com
